Solfatara” to pokaźnych rozmiarów powieść historyczna, która jest doskonałym dowodem tego, iż nawet w obecnych czasach można stworzyć klasyczną opowieść. Przypadnie do gustu przede wszystkim miłośnikom klasycznej literatury. Przypomina i „Rękopis znaleziony w Saragossie”, i „Don Kichota”.

Miejscem akcji powieści jest włoski Neapol. Głównym motywem natomiast jest ludowa rewolta, jaka miała miejsce w 1647 roku. Autor skupił się na dziesięciu dniach z tego wydarzenia.


Fortunato Petrelli jest właścicielem miejskiej gazety, prekursorem dziennikarstwa w ówczesnym czasie. Z jego właśnie perspektywy poznajemy chłopskie powstanie. Ma to ogromną zaletę. Petrelli to człowiek z krwi i kości, pełen emocji. Dzięki temu wszystkie wydarzenia podane są czytelnikowi szczerze, nie jako suche fakty, ale wstrząsające sytuacje.


Maciej Hen bardzo jasno i plastycznie określa tak władzę, jak i rewolucję. Władza jest dokładnie taka, jaką znamy z kart historii – bezwzględna i chciwa. Rewolucja skazana jest na porażkę, a w najlepszym wypadku na pozorne zwycięstwo. Jej przyczyny były szlachetne, pochodziły z biedy, z rozpaczliwej sytuacji, z wołania o pomoc. Dalsze losy powstania były jednak już mniej szlachetne. Zaczęło przechodzić w szaleństwo, a jego efektem nie były rewolucyjne zmiany w państwie. Zmiany bowiem we władzy tylko początkowo wydawały się satysfakcjonujące. Jak to także w historii bywało, nowa władza wcale nie oznaczała lepszej.


Wydarzenia z dziecięciu dni rewolucji przeplatane są wspomnieniami Petrelli’ego. Przypomina on sobie dawne wydarzenia, podróże po wielu krajach i spotykane kobiety. Wszystkie te opisy są barwne i niesamowicie wciągające.

Maciej Hen używa przepięknego języka, który zachwyca już od pierwszych stron. Znajduje się tu wiele archaizmów, ale służą one nadaniu powieści jeszcze wspanialszego klimatu. „Soltafara” to na pewno nie jest powieść z błyskotliwą akcją i pełna dynamicznych wydarzeń. Przedstawia ona jednak ogromną wartość historyczną i artystyczną.