Sprawa Niny Frank” to głośny debiut Katarzyny Bondy okrzykniętej niemal od razu królową polskiego kryminału. To także pierwsze wprowadzenie w literaturze polskiej postaci profilera śledczego.

W małej miejscowości na Podlasiu zostaje znalezione ciało sławnej serialowej aktorki Niny Frank. Aktorka znana była przede wszystkim z roli szczęśliwej i dobrotliwej zakonnicy. Tymczasem śledztwo pokazuje, że jej osobiste życie było dalekie od sielskiego ideału. Liczni kochankowie, mnogie nałogi, a do tego jeszcze dwuznaczne sposoby na osiągnięcie kariery – oto drugie dno życia znanej aktorki.

Nad śledztwem pracuje Hubert Meyer – profiler śledczy. To pracoholik, który ma za sobą nieudane małżeństwo i równie nieszczęśliwe związki nieformalne.

Katarzyna Bonda skonstruowała długą, wciągającą fabułę. Trudno się od książki oderwać. Autorka pisze lekkim, mało wymagającym językiem. Wiele rzeczy może jednak w tejże książce razić w oczy.

Hubert Meyer to teoretycznie postać główna tej książki. Tymczasem w mnogości postaci i wątków gdzieś tam bohater ten blednie. Faktem jest, że zyskuje sympatię, ale raczej z braku powodów do uczuć temu odwrotnych.

Pisarka nieco przesadziła także z opisem polskiej wsi. Przedstawiła ją jak miejsce zacofane, pełne zabobonów, jakichś przesądów, jakby rodem ze średniowiecza. Każdy, kto choć trochę zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda polska wieś XXI wieku, wie, że obraz ten znacznie mija się z prawdą.

Choć książkę można spokojnie nazwać interesującą, to wszystko psują dwa ostatnie rozdziały, które stworzone zostały na zasadzie „co by było gdyby”. Są nie tyle niepotrzebne, ile szkodzące całej książce. Jeśli ktokolwiek zaczyna właśnie czytać „Sprawę Niny Frank”, to niech pod żadnym pozorem nie czyta dwóch ostatnich rozdziałów.

Wszystkie wady można wybaczyć, ponieważ jest to debiut. Uderza jednak tak w tej książce, jak w kolejnych autorstwa Katarzyny Bondy to, iż autorka ta bardzo często opisuje postaci w sposób stereotypowy. To niestety nie zmienia się od wielu lat i w debiucie także jest bardzo wyraźnie widoczne.