„Srebrne krzesło” to czwarty tom przygód Eustachego i Julii, którzy zostają poproszeni przez Aslana o wypełnienie misji. Muszą odnaleźć zaginionego królewicza Narnii. Wędrują w towarzystwie dzielnego Błotosmętna przez budzące zdumienie, a czasem i grozę krainy. Odkrywają, że przeciwstawianie się zły nie jest tak trudne, jeżeli jest się dobrym i potrafi się tę dobroć we właściwy sposób wykorzystać.

 

Z jednej strony, część ta została bardzo dobrze przygotowana i opowiedziana. Jednak, wielu miłośnikom „Opowieści z Narnii” na pewno nie spodoba się, że wielu głównych bohaterów w tej części po prostu się nie pojawi. Historia może stać się przez to mniej atrakcyjna, ponieważ brakuje w niej pewnych elementów, które do tej pory tworzyły świat Narnii. Można odnieść wrażenie, że jest to już zupełnie inna kraina. W czwartej odsłonie pojawiają się za to całkiem nowe stworzenia. Są to olbrzymy, o których wcześniej nie było w ogóle mowy. Natomiast nie pojawiają się żadne magiczne stwory oraz Satryny, dzięki którym książka była bardzo ciekawa i skupiała wielu miłośników fantastyki. Praktycznie wszystko, za co miłośnicy uwielbiali Narnię w tej części zniknęło. Oczywiście, nie można zarzucić autorowi, że ta część nie jest wciągająca. W rzeczy samej jest. Jednak jest zupełnie inna od pozostałych. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Jednak treść trochę nie pasuje do wyobrażeń Narnii, którą czytelnicy już sobie zakodowali w swoich głowach, co może być po prostu lekkim rozczarowaniem. Przygody Eustachego i Julii są jednak nadal bardzo ciekawe.