Stacja Tajga” to niebanalna powieść czeskiej pisarki Petry Hulovej. W dużym skrócie można ją podsumować jednym zdaniem: to książka o kimś, kto wyszedł z domu i nigdy nie wrócił.

Duński przedsiębiorca, Hablund Doran w 1946 r. udaje się w długo planowana wyprawę na Syberię. Trafia do małej miejscowości, do Charynia. Ślad i słuch po nim zaginął. Mężczyzna już nigdy nie wrócił do domu. Wiele lat później tropem przedsiębiorcy wyrusza młody student antropologii – Erske. Czy rozwiąże zagadkę tajemniczego zniknięcia Hablunda?

Stacja Tajga” to książka dość trudna w czytaniu, w odbiorze, niesamowicie interesująca i wartościowa. Fabuła prowadzona jest nielinearnie. Niektóre rozdziały pisane są z punktu widzenia Hablunda, inne z kolei z perspektywy Erske.

Tłem dla powieści jest chłodny krajobraz Syberii wraz z jej mieszkańcami, co jest zjawiskiem bardzo ciekawym i raczej rzadko spotykanym w literaturze. Dostajemy tutaj zestawienie cywilizacji Zachodu z magiczną kulturą syberyjską, która dzięki swojej izolacji wykształciła się w niesamowity sposób. Zamknięte społeczności tworzą swoją własną kulturę, w której obowiązują sztywne zasady moralne. Łączą się one z masą wierzeń, mitów i zabobonów.

Syberia, jak i cała Rosja jawi się w tej książce jako miejsce zupełnie nieznane i niezrozumiałe. Europejczycy tacy jak Hablund zupełnie nie są w stanie pojąć istoty tego ogromnego i specyficznego miejsca. Przedsiębiorca wiedziony ciekawością zderza się ze światem zupełnie dla niego odmiennym, do którego nie może się dopasować. Jego niezrozumienia, naiwność i być może ignorancja prowadzą go do zguby.

Stacja Tajga” to bardzo plastyczny i przystępny dla zwykłego czytelnika rodzaj reportażu. Otrzymujemy tutaj rzetelny obraz krajobrazu, kultury, etnologii Syberii wpisany w powieść.