Ernest Wilański, były pięściarz, to człowiek bez przyszłości. Stracił już wszystko co miał do stracenia. W poszukiwaniu lepszego życia wyjechał do stolicy.

Znalazł się jednak w złym czasie i w nieodpowiednim miejscu. Zanim zaczął szukać pracy, praca znalazła jego. Niestety, ale zajęcie, jakiego się podjął, nie miało nic wspólnego z legalnym zajęciem. Wilański wbrew sobie zostaje wciągnięty w świat Banników. Jest to grupa przestępcza, która swoją nazwę wzięła od słowiańskiego demona, który topił swoje ofiary w baniakach. Ernest bardzo szybko wspina się po gangsterskiej drabinie. Nie spodziewa się jednak, że to kobieta może stanąć mu na drodze do pełnego rozwoju w przestępczym światku. Nie spodziewa się również tego, że przeszłość dogodni go nawet w stolicy.

Remigiuszowi Mrozowi udało się wykreować niezwykle intrygującą i zwracającą uwagę postać. Stworzył fabułę bardzo ciekawą, na którą na pewno czytelnicy nie będą mogli narzekać. Bardzo szybko można zatracić się w tej powieści i popłynąć z jej nurtem. Bardzo wciąga. Ale to właśnie w tym tkwi moc tej książki. Czytelnikowi udziela się klimat przedwojennej stolicy, w której toczy się akcja książki. Mróz, choć nie żył w tamtych czasach, bardzo dokładnie odtworzył to, co mogło się tam dziać. Czytelnika intryguje także gangsterski świat, w którym nie ma miejsca na naprawę swoich win. Za sprawą autora można znaleźć się choć na chwilę w gangsterskim świecie, z którym większość z nas nie ma nic wspólnego. Warto sięgnąć po „Świt, który nie nadejdzie”. Książka jest jak najbardziej warta polecenia.