Syrenka”, czyli szósta część cyklu o szwedzkiej Fjallbace, to powieść, w której autorka swobodnie przeplata elementy obyczajowe z kryminalnymi. Tak jak pozostałe z tego rewelacyjnego i bardzo popularnego cyklu wciąga od pierwszych stron.

Policja z Fjallbacki znowu musi zająć się dziwną, kryminalną sprawą. Pewien mężczyzna znika. Dopiero po czterech miesiącach od tego dnia inny mężczyzna znajduje przypadkiem jego zwłoki w zamarzniętym jeziorze. Tajemnicza śmierć to jednak nie ostatnia zagadka do rozwiązania. Przyjacielem zmarłego jest pisarz, Christian Thydell. Zaczyna on otrzymywać anonimowe listy z pogróżkami. Wyraźnie ktoś mu życzy bardzo źle, dlatego mężczyzna boi się o swoje życie. Niedługo policja natrafia na kolejne zwłoki. Śledztwo pokazuje, że wspólny punkt wszystkich tych przypadków leży w przeszłości.

Policja na czele ze znanym wszystkim czytelnikom Patrickiem zajmuje się tajemniczymi wypadkami. Swoje własne śledztwo postanawia poprowadzić także Erica. W trakcie swoich prywatnych dochodzeń kobieta wchodzi w kompetencje policji, co nie wszystkim się podoba.

Syrenka” to po części kryminał, po części thriller psychologiczny, a w pewnej mierze także powieść obyczajowa. Autorka umiejętnie przeplata różne elementy z wielu gatunków. Akcja wciąga, a zagadkowe zbrodnie są bardzo tajemnicze. Co łączy zmarłych mężczyzn? Naprawdę trudno się domyślić zakończenia.

Choć Patrick i Erica wzbudzali sympatię już od pierwszego tomu cyklu, to z czasem osobowość, zachowanie i rola Erici w powieści zaczyna być irytująca. Kobieta zaczyna być nienaturalna, jej zachowanie wymuszone, na czym traci sama powieść. Poza tym jednym wyjątkiem całość wygląda naprawdę ciekawie.