Graham Masterton to współczesny król horrorów. Jest jednym z najbardziej poczytnych autorów. Spod jego pióra najczęściej wchodzą soczyste i pełne akcji powieści grozy. „Szkarłatna wdowa” natomiast to książka, która znacząco odstaje od pozostałej twórczości Mastertona. Sam autor określa ją jako XVIII-wieczne CSI, skrzyżowanie kryminału z horrorem.

Beatrice Bannister to córka londyńskiego aptekarza. Już jako mała dziewczynka żywo interesuje się pracą swojego ojca. Po śmierci ukochanej matki ojciec Beatrice stacza się powoli na dno. Wkrótce na skutek napaści umiera, a dziewczynka trafia do domu mało przyjemnej ciotki. Kiedy dorasta, zakochuje się i wraz ze świeżo upieczonym mężem wyjeżdża do Nowego Świata. Jej małżonek zostaje tam pastorem, dostaje niewielką parafię. Beatrice i Francis rozpoczynają bardzo przyjemny i spokojny okres w życiu. Od czasu wyprowadzki do ciotki kobieta wciąż ma ze sobą notesy swojego ojca, w których zawarł on całą znaną sobie wiedzę o współczesnej mu alchemii.

Po jakimś czasie w miasteczku zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Zwierzęta chorują, również dzieci zapadają na niewytłumaczalne choroby. Bez śladów podpalenia i jakiejkolwiek przyczyny wybuchają pożary. Miejscowa ludność widzi w tym siły nieczyste, dzieło szatana i jego demonów. Wszyscy dobrze pamiętają jeszcze sprawę kobiet w Salem. Tylko Beatrice widzi, że przyczyny tych dziwnych zjawisk są bardzo racjonalne, a dokładne sposoby na ich spowodowanie zostały opisane w notesach jej ojca.

Od „Szkarłatnej wdowy” bardzo trudno się oderwać. Akcja dzieje się bardzo szybko, ciągle dochodzi do jakichś nowych zbrodni. Trudno nazwać tę powieść horrorem, ponieważ grozy jest tu naprawdę niewiele. Na pewno jest to jednak doskonały kryminał z wyraźnym rysem historycznym.