Finał powieści o przygodach komisarza Wiktora Forsta. Tym razem książka opowiada o grupie uchodźców, którzy mieli zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni.

Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej czekając aż rząd zapewni im odpowiednie miejsce do życia. Wszystko zmienia się, gdy przypadkowy turysta zostaje znaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy. Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach umieszczono syryjską monetę. Czy Bestia z Giewontu powróciła? A może winę za morderstwo ponosi jeden z uchodźców? Wszystko połączone zostało z nagonką medialną. Tymczasem Wiktor Forst zagłębia się w więzienny świat. Jest zupełnie nieświadomy tego, że na wolności ktoś liczy na jego ratunek.

Kolejna książka Remigiusza Mroza zdecydowanie nie zawodzi. Historia jest ponownie bardzo wciągająca i ciekawa. Nie brakuje zaskoczeń, suspensu i nerwowego przewracania kartek. Książka zmusza ponadto do refleksji, nie tylko nad innością, ale także nad otaczającym nas światem. Widać, że „Trawers” wraz z pozostałymi częściami tworzy spójną całość. Wierni czytelnicy mogą być zadowoleni z tego, jak zostały poprowadzone losy Wiktora Forsta. Komisarz przeszedł długą drogę prowadzony przez Remigiusza Mroza przez różne trudne sytuacje. Zresztą tak jak w życiu.

Finał serii jest bardzo zaskakujący. Mróz funduje nam inne zakończenie, niż moglibyśmy się spodziewać, co jest w tym piękne. Proponuje nam otwarte zakończenie, które daje mu furtkę do tego, aby jeszcze kiedyś może powrócić do tej historii.