Akcja powieści przyda na upalne lato w 1963 roku. Bohaterów jest wielu.

Tajemnicze letniczki taszczą w głąb lasu babilońską kołdrę, Jerzyk postanawia podążyć śladami swojej pierwszej miłości, wiecznie pijany pan Trąba snuje domysły o jasności jako atrybucie Szatana, Arcymajster Swaczyna okazuje się „najbogatszym człowiekiem świata”. W tym czasie naczelnik poczty oraz pan Trąba w towarzystwie Jerzyka planują zamach na I sekretarza Władysława Gomułkę za pomocą chińskiej kuszy.

Narrator książki przypomina bardzo samego Pilcha. Szczególnie w momentach, gdy snuje rubaszne, momentami liryczne i groteskowe opowieści. Bogatym i niezwykle barwnym językiem posługują się również bohaterowie książki. Udaje im się mówić o rzeczach błahych podniosłym i kwiecistym stylem, który rozbraja czytelnika, raz bawiąc do łez, raz każąc zadumać się nad opisywanymi problemami. Uciążliwa rzeczywistość za czasów Gomułki została przedstawiona z perspektywy bogatej wyobraźni bohaterów. Jest to pewnego rodzaju satyra na PRL-owski świat. Pokazuje, że człowiek może uciec od szarej rzeczywistości jedynie wtedy, gdy sam stworzy świat pełen wyobrażeń. Snucie opowieści bohaterów jest najmocniejszą stroną tej książki, która jest naprawdę dobra i wciągająca. Możemy jedynie zazdrościć bohaterom, że byli w stanie wytworzyć tak barwny obraz rzeczywistości w swojej głowie. Można będzie się pośmiać czytając tę książkę, ponieważ zawartych jest w niej wiele satyrycznych scen, które bawią do łez. Zdecydowanie taka książka jest warta przeczytania.