Uśmiechy Bombaju” to niezwykle poruszający reportaż z podróży, która całkowicie zmieniła życie katalońskiego dziennikarza.

Niespełna 30-letni Jaume Sanllorente wyjeżdża na urlop do Indii. Nie do końca planowana wycieczka całkowicie odmieni jego dotychczasowe życie. Jaume trafia do Bombaju. Tam poznaje dramatyczny los czterdzieściorga sierot. Hiszpański dziennikarz jest całkowicie poruszony losem dzieci, które kończą albo na ulicy, albo jako ofiary brudnych interesów miejscowych przestępców. Jaume rzuca pracę, wygodne życie i postanawia pomóc hinduskim sierotom. W wyniku jego działalności powstaje charytatywna organizacja o nazwie Sonrisas de Bombay.

Bohatera, twórcę książki, dziennikarza Jaume Sanllorente nie sposób nie podziwiać. Człowiek ten rzucił wszystko tylko po to, by pomagać porzuconym, osamotnionym sierotom. Udał się do miejsca dla Europejczyka zupełnie obcego i niezrozumiałego. Indie to bowiem nie tylko drugi koniec świata. To miejsce o zupełnie innej rzeczywistości, zupełnie odrębny światopoglądowo dla przeciętnego Europejczyka.

Książkę „Uśmiechy Bombaju” warto przeczytać z bardzo różnych względów. Oczywiście nie jest to powieść, brak tu akcji, jakiejś jednej fabuły. Jest to historia człowieka, który zrobił to, co najlepszego mógł w ramach swoich możliwości. Człowiek ten zrezygnował ze swoich wygód, z własnego komfortu dla dobra innych, zupełnie obcych ludzi.

Ważną cechą książki jest realizm. To nie jest bajka o człowieku, który zmienił cały świat. Takie rzeczy bowiem zdarzają się tylko w bajkach. To opowieść człowieka, który zmienił życie kilkuset dzieci. Może nie ma fajerwerków, ale jest sama prawda.