Akcja toczy się w Galicji w roku 1999. Pomimo złej opinii i niejasnej przeszłości Erik Landecki zostaje przyjęty do czyszczenia butów w austriackim dworku.

Jest przekonany, że wreszcie los się do niego uśmiechnął. Pierwszej nocy ginie jednak dziedzic rodu, a podejrzenie pada na Polaka. Szybko pojawiają się spreparowane dowody, które jednoznacznie wskazują na winę Erika. Musi walczyć o niewinność, ale również o swoje życie. W austriackim zaborze karą za zabójstwo jest śmierć przez powieszenie.

W książce pojawiają się zarówno wątki prawnicze, jak i miłosne. Autor miesza gatunki, a także przedstawia niejednoznaczny obraz swoich bohaterów, którzy zmieniają się diametralnie na kolejnych stronach książki. Czytając tę książkę ma się mieszane uczucia odnośnie lektury, trudno ją szybko i jednoznacznie ocenić. Zakończenie jest mocne i wydaje się dość oczywiste, choć nieco słodkawe.

Do życzenia pozostawia także klimat książki. Nie jest on tak intensywny i mocny jak w pozostałych powieściach Remigiusza Mroza. Bardzo ciężko wczuć się w to, co działo się w Galicji w 1990 roku. Autorowi nie udało się przekonać czytelnika do tego, co tam się wydarzyło, a więc tym samym trudno wczuć się w całą historię. Brakuje opisów rezydencji i otaczającej ją przestrzeni. Może to pozwoliłoby dużo lepiej zrozumieć klimat, jaki tam wtedy panował i przenieść się w świat i życie Erika Landeckiego, który musi mierzyć się z wieloma trudnościami w swoim życiu. Na pewno jednak książkę pomimo tych małych uchybień warto przeczytać, ponieważ sama historia jest bardzo ciekawa i zręcznie przedstawiona.