„Walkirie” to jedna z najbardziej osobistych książek Paulo Coelho. Myśląc o Walkirii od razu powinno nam się kojarzyć to z odwagą. Przede wszystkim należy znaleźć w sobie odwagę, aby zajrzeć w głąb siebie.

Nie każdy jest na to gotowy. W poszukiwaniu swojego anioła, Coelho wyrusza wraz ze swoją żoną w podróż po pustyni Majove. Droga nie ukazuje się jednak łatwa. Jest usiana wieloma trudnościami, które trzeba będzie pokonać, aby dotrzeć do celu. Po drodze trzeba będzie znaleźć odpowiedź na wiele trudnych pytań. Jest to opowieść o potrzebie zaakceptowania własnych słabości i o tym, aby pojednać się z przeszłością. Dopiero wtedy można będzie osiągnąć cele i ruszyć naprzód ze swoim życiem. Dowiemy się, w jaki sposób można poznawać własne zalety i rozszerzać swoje umiejętności bez poczucia winy, że kogoś przy tym ranimy. Jest to także opowieść o przemianie, którą każdy z nas musi przejść, żeby zrobić krok do przodu.

Książka pod wieloma względami jest dziwna. Nie każdemu na pewno się spodoba, ze względu na jej moralizatorski i nieco wydumany ton. Czasem brakuje w niej sensu i logiki. Pełno jest tu skrajnego katolicyzmu, pogaństwa i sekciarstwa. Czasem można pogubić się w tym, w co tak naprawdę wierzy Coelho. Być może on sam nie do końca jest tego świadomy, stąd te rozterki, z którymi musi zmagać się również czytelnik. Pikanterii całej historii dodaje to, że autor twierdzi, że wszystkie przedstawione w niej wydarzenia są prawdziwe i przydarzymy mu się podczas podróży z żoną. Na pewno jest to odważna teza i dla wielu czytelników niewiarygodna.