„Władca much” to opowieść paraboliczna o grupie młodych chłopców, którzy ocaleli z katastrofy lotniczej w okresie nieoznaczonego konfliktu nuklearnego. Rozbitkowie znajdują schronienie na egzotycznej nieznanej wyspie. Postanawiają podjąć się zadania odbudowy cywilizacji w tym zakątku świata. Jest to trudne, ponieważ różnią się bardzo pod względem charakterów i trudno jest się im dogadać. Niestety, ale grupa rozsądnych chłopców, którzy chcą tu zaprowadzić pokój zostaje stłamszona przez agresywne i barbarzyńskie metody niektórych chłopaków. Budzą się w nich drapieżniczce instynkty.

 

William Golding uwielbia umieszczać bohaterów swoich książek w skrajnych sytuacjach. Daje im pełną swobodę w odkrywaniu i nazywaniu rzeczy na nowo. Dzięki temu zabiegowi pisarz przygląda się przez lupę procesowi oswajania i kreowania świata w świadomości postaci, wyłapuje wyrwy w charakterach, opisuje prywatne małe apokalipsy.

 

„Władca much” to nie powieść, w której znajdziemy opis tego, jak autor widzi kondycję ludzkiej cywilizacji. Nie jest ona również alegorią czegokolwiek. Dzieci biegające po dżungli nie są symbolem zdziczenia społeczeństwa. Jest to książka o prawdziwych chłopcach, którzy muszą zmierzyć się z wyzwaniem rozpoczęcia życia na nieznanej im wyspie. Jest to książka o zabawie w wojnę i o przyrodzie, która jest tu życia i czasami niebezpieczna. Golding opowiada w sposób przejrzysty i poetycki historię młodych chłopaków, którzy przeżyli katastrofę lotniczą. Im dalej jesteśmy, tym więcej we „Władcy much’ się dzieje.