„Nocni wędrowcy” to reportaż o najbardziej niespokojnym państwie na świecie, czyli o Ugandzie. Wojciech Jagielski przedstawia ten niebezpieczny świat w mistrzowski sposób. Rozpoczyna swoją opowieść w Gulu, gdzie spotyka się z dziećmi weteranów wojny w krajach Aczolich na prawym brzegu Nilu. Autor przedstawia ich wstrząsające historie. Opowiada o tym, jak musiały służyć dla Armii Bożego Oporu, do której zostały wcielone siłą. Prawie wszystkie zmuszane były do zabijania. Niektóre, musiały nawet zabić własnych rodziców i innych bliskich. Jagielski przedstawia nam Ugandę za czasów rządów dwóch krwawych dyktatorów – Miliona Obotego i Idi Amina. Odpowiadają oni za śmierć prawie miliona ludzi. Przedstawia także postać obecnego prezydenta Ugandy, Museveniego. Miał być wybawicielem, a staje się powoli afrykańskim satrapą.

 

Nie da się ukryć, że „Nocni wędrowcy” nie są łatwą lekturą. Wymagają skupienia i pewnej empatii. Trzeba również przygotować się na mocne teksty, które mogą bardziej wrażliwymi wstrząsnąć do głębi. Taka jednak jest rzeczywistość. Nie jest ona tak cukierkowa, jak w Polsce. Na świecie giną miliony. I to głównie dzieci i młodzi ludzie, którzy zmuszani są do przemocy i wali o idee, z którymi kompletnie się nie utożsamiają, a zostają zmuszeni do tego, aby walczyć w obronie czegoś, czego w ogóle nie pragną.

 

„Nocni wędrowcy” to reportaż nie tylko o polityce i wojnie. To również opowieść o zwykłych mieszkańcach Ugandy, który są już zmęczeni trwającą niemal 30 lat wojną. Pokazane zostaje, jak od dwóch dziesięcioleci sukcesywnie odbudowują swój kraj.