Powieść science fiction przedstawia losy Franka, głównego bohatera książki.

Spotyka on Anastazję, która okazuje się być jego przyjaciółką z dzieciństwa. Chłopak jednak o tym nie pamięta. Oboje wybierają się na wspólny spacer, aby powspominać młodzieńcze lata beztroski. Podczas snu Frank poznaje inne oblicze Anastazji. Dziewczyna staje się jego przewodniczą po świecie snu. Pomaga mu wydostać się z pułapki umysłu. Razem podejmują próbę ucieczki. Jednak Frank popełnia drobny błąd, skazując przez to duszę Anastazji na wieczną tułaczkę. Zło przejmuje kontrolę nad jej ciałem i terroryzuje rzeczywistość snu.

Niestety, choć historia mogła być porywająca, w istocie taka nie jest. Czytelnik będzie musiał mocno namęczyć się, aby doczytać książkę do końca. A to dlatego, że jest napisana bardzo żmudnym językiem, który w żaden sposób nie przemawia do odbiorcy. Dialogi zamieszczone w książce są bardzo sztywne i zupełnie nienaturalne. W związku z tym, dużym problemem dla odbiorcy będzie przebrnięcie przez całość książki, choć Dydyna starał się jak mógł, aby przygotować historię porywającą i wciągającą. Niestety, ale jego trudy w żaden sposób nie maja się do rzeczywistości. Można więc powiedzieć, że książka jest dla osób wytrwałych i takich, które naprawdę mają w sobie bardzo dużo siły, aby wytrwać do końca i przebrnąć przez wszystkie strony tej powieści science-fiction. Na pewno nie będzie to łatwe. Warto więc przygotować się na duży trud, jeżeli faktycznie chcemy przeczytać tę książkę, która nie jest godna polecenia.