Zagadka Orfeusza” to książka bardzo oryginalna. Jej fabuła na pewno nie zaskoczy fanów Toma Harpera, jednak dla miłośników klasycznych thrillerów czy sensacji może okazać się nieco szokująca.


Archeolog Lily Barnes prowadzi badania na południu Włoch. W ich trakcie znajduje starożytną tabliczkę informującą o położeniu wrót do piekieł. Tabliczka mówi także, że takich miejsc jest więcej w całej Europie. Krótko po tym odkryciu Lily Barnes znika bez śladu. Jej poszukiwań podejmuje się zrozpaczony mąż kobiety – Johan. Nie może jednak liczyć na pomoc ani ze strony policji, ani także sekretnej organizacji, która wspierała badania Lily. Co się dzieje z kobietą? Johan jeszcze nie wie, w jak pogmatwaną podróż wyruszy, aby odnaleźć swoją żonę.


Jednocześnie zaraz od momentu znalezienia tabliczki autor przenosi czytelnika do czasów starożytnych, które pozwoli nam poznawać poprzez jednego z największych filozofów – Platona. Takie podwójne prowadzenie fabuły nie jest niczym nietypowym w literaturze. Tu jednak mamy fabułę tak w czasach współczesnych, jak i w bardzo odległych. Autor skupia się nie tylko na akcji powieści. W rozdziałach o czasach starożytnych dokładnie opisuje także antyczne ubiory, architekturę, postaci historyczne i prawdziwe wydarzenia. Nie ma w tym wszystkim jednocześnie żadnego chaosu. Harper prowadzi czytelnika do rozwiązania zagadki zniknięcia Lily.


Autor bardzo umiejętnie łączy czasy współczesne ze starożytnymi, dzięki czemu powieść jest spójna. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Akcja wciąga od pierwszych stron. „Zagadka Orfeusza” nie jest na pewno typowym thrillerem. To przedziwna, ale godna uwagi pozycja.