Każda rodzina ma swój indywidualny kod, który jest wiadomy tylko dla niej. Nie bez powodu mafia nazywa się rodziną. Litość miesza się z żądzą mordu, miłość z nienawiścią, altruizm z wyrachowaniem.

W każdej rodzinie znajduje się ktoś, kto jest jej kronikarzem. Narratorką i jedną z głównym bohaterek książki jest Bogna Wegner. Jest złodziejką pamięci. Kolekcjonuje własne i cudze wspomnienia. W ciąż tkwią w niej złe oraz dobre mity z dzieciństwa.

„Złodziejka pamięci” to książka o dojrzewaniu, miłości i przemijaniu. Nie ma właściwej fabuły i treści, do której można by było odnosić się. Akcja oraz dialogi nie są tak wyraziste, jak w pozostałych pozycjach Kofty. Główną bohaterką książki jest Bogna Wegner, która prawdopodobnie jest alter ego Krystyny Kofty. Ze starych zdjęć oraz wspomnień stara się poskładać obraz rzeczywistości, który obowiązywał w jej dzieciństwie. Taka podróż w przeszłość jest dla Bogny bardzo ważna, a czy dla czytelnika ciekawa? Może nie do końca da się do końca zrozumieć to, co autorka chciała nam powiedzieć i przekazać. Choć Kofta zazwyczaj pisze w sposób przystępny i łatwy, tym razem trochę się pogubiła. Chciała zbyt mocno zagmatwać całą historię, a tak naprawdę żadna historia nie powstała. Więcej jest tu przewidywalnych myśli bohaterki niż samej akcji, co jest dużym minusem w przypadku każdej książki. Na pewno nie jest to więc książka, którą będzie się czytało z taką dużą przyjemnością, jak powinno. Ale może komuś się spodoba? Decyzja należy do czytelnika i fana twórczości Krystyny Kofty.