W inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłko, ks. Jan Kaczkowski zdradza źródła swojej niesamowitej energii i nieskończone pokłady optymizmu. O swoim życiu, a także polskim Kościele opowiada z odwagą i bez koloryzowania. Ma bardzo duży dystans do własnej osoby i otaczającego go świata. Pokazuje w jaki sposób pokonał strach. Wzruszające do łez świadectwo człowieka, który żył w wyrokiem śmierci musi przeczytać każdy.

 

Książka została nagrodzona tytułem książki roku 2015. Jest to jedna z najbardziej lubianych polskich książek o życiu. Ksiądz Jan Kaczkowski był ceniony za swoją autentyczność, odwagę oraz szczerość. Był podziwiany zarówno przez katolików, jak i osoby niewierzące. Sam o sobie mówił, że jest onkocelebrytą, czyli człowiekiem znanym z tego, że ma raka. Zanim jednak się o tym dowiedział, wybudował hospicjum w Pucku.

 

Zanim został księdzem, w latach młodości nawet nie chodził na religię w szkole. Gdy już wiedział, że ma powołanie, nie przyjęli go do zakonu jezuici. Kłopoty ze wzrokiem były trudnością w uzyskaniu święceń.

 

Ksiądz Jan Kaczkowski szczerze i otwarcie wypowiedział się na kontrowersyjne i trudne tematy. Z jednej strony można podziwiać jego autentyczność i umiłowanie Eucharystii. Z drugiej strony zachwyca natomiast odwaga do głoszenia często kontrowersyjnych tez. Nie boi się wypowiadać opinii, które często nie są zbieżne z nauką Kościoła. Ma zdroworozsądkowe podejście do różnych spraw. Na uznanie zasługuje przede wszystkim jego posługa wśród chorych w hospicjum. Jest wzorem dla wielu chorych. Przez swoją ufną wiarę i walkę z chorobą pokazał, że nawet będąc śmiertelnie chorym, można być wesołym i wiele jeszcze zrobić w życiu. Wystarczy tylko chcieć.